img
503 157 337
CZYNNE 8:00 - 18:00

 

ZRÓB ZAKUPY ZA MIN. 50ZŁ

I WYBIERZ PREZENT

img
PRODUCENT:

KSIĄŻKA Świat bez raka - opowieść o witaminie B17 - G. Edward Griffin

  • Dostępność: Jest Jest
  • Producent: VitaFree
  • Cena brutto: 33,00 zł
szt.

Autor przedstawia dowody świadczące o tym, iż rak jest chorobą
wynikającą głównie z braku w diecie ludzi współczesnych podstawowego
składnika pokarmowego, podobnie jak w przypadku szkorbutu czy pelagry.
Tym składnikiem jest witamina B17. W formie oczyszczonej B17,
stosowanej w terapii raka znana jest pod nazwą letril.


Medycyna ortodoksyjna nie uznaje powyższej teorii nt.
przyczyny raka. Urząd ds. Żywności i Leków, Amerykański Związek
Medyczny oraz Amerykańskie Stowarzyszenie Raka okrzyknęły ją wręcz
oszustwem i szarlatanerią. Niemniej wydaje się, iż przedstawiane w tej
książce fakty stanowią rozwiązanie tajemnicy, którą jest rak,
przynajmniej w pewnym zakresie.

Dlaczego ortodoksyjna medycyna wypowiedziała wojnę terapii letrilem?
Autor niniejszej książki uważa,że odpowiedzi na to pytanie należy
szukać nie w nauce, lecz w polityce uprawianej przez środowiska
medyczne. Wojna z letrilem ma swoje źródło w nieznanych szerzej
ekonomicznych dążeniach ludzi rządzących lekarskim establishmentem. W
rzeczywistości okazuje się, że polityka stojąca za terapią raka jest
bardziej złożona niż sama o nim nauka.


Książka Świat bez raka zawiera dowody potwierdzające pewną
szczególną teorię o raku: teorię mówiącą, że jest on chorobą
spowodowaną niedoborem w diecie. W myśl tej tezy zewnętrzną jego
przyczyną nie są bakterie, wirusy czy też nieznane toksyny. Powoduje go
przede wszystkim brak określonej substancji w diecie człowieka
współczesnego. Jeżeli owa teoria jest prawdziwa, to leczenie raka oraz
zapobieganie powinno być proste: trzeba wprowadzić ową substancję z
powrotem do naszych posiłków — substancję nota bene tanią i łatwą do
uzyskania.

Ta teoria jest wielce obiecująca: może dać nam świat bez raka — i to
bardzo szybko, a nie „kiedyś, za jakiś (bliżej nieokreślony) czas".
Jednocześnie pozwoliłaby przeznaczyć wydawane obecnie na badania i
leczenie raka miliardy dolarów na inne cele.

Oznaczałoby to, rzecz jasna, że ponad milion dobrze opłacanych
specjalistów zatrudnionych przy badaniach raka, jego leczeniu i
pozyskiwaniu na to funduszy utraci pracę. Do tych właśnie ludzi
zwróciliśmy się o fachową opinię na temat letrilu, podstawy
dietetycznej terapii raka — i tu właśnie, drogi Czytelniku, sprawa robi
się naprawdę interesująca.

Nie powinno raczej dziwić, że owi eksperci odrzucili teorię niedoboru
pokarmowego jako powodu raka. Nie byli nią zainteresowani i nic
ciekawego w niej nie znaleźli. Dlaczego? Ano dlatego, że świat bez raka
oznaczałby dla nich brak pracy, inaczej mówiąc — pozbawiłby ich środków
do życia. Świat bez raka zniszczyłby również ich reputację, reputację
ekspertów w dziedzinie leczenia raka. Pomyślmy tylko! Lek na raka,
odnaleziony w nasionach owoców, a nie w laboratoriach naukowych, w
dodatku odkryty przez ludzi pracujących bez finansowania ze strony
państwa i mnóstwa budzących szacunek dyplomów naukowych na ścianach
gabinetów!

Dlatego zorganizowana, tradycyjna medycyna Zachodu postanowiła
przemówić: letril to oszustwo, szarlataństwo, a leczenie raka letrilem
jest terapią, której skuteczności „nie udowodniono".


G. Edward Griffin jest pisarzem, zajmującym się również
produkcją filmów dokumentalnych. Jego nazwisko znajduje się na liście
Who's is Who in America. Griffin słynie z wyjątkowego talentu do
przedstawiania trudnych zagadnień w sposób zrozumiały. W swoich filmach
i książkach poruszał rozmaitą tematykę: od Systemu Rezerwy Federalnej
poprzez zagadnienia bankowości międzynarodowej, archeologii, historii
starożytnej, działalności wywrotowej w USA do nauki i polityki terapii
raka.

Fragment książki



PRZEDMOWA

Problem walki z rakiem można porównać do sceny teatru. Otóż od czasu
pierwszego, amerykańskiego wydania tej książki na tej scenie rozgrywa
się swego rodzaju dramat. Oczywiście większość aktorów tych spektakli
ustąpiła miejsca swoim dublerom, lecz fabuła dramatu nie zmieniła się
do dziś. Jaka zatem ona jest?

Każdego roku tysiące Amerykanów wyjeżdża do Meksyku i Niemiec, by
przejść terapię letrilem. Dzieje się tak, bowiem letril został
praktycznie zakazany w Stanach Zjednoczonych. Większość tych pacjentów
dowiedziała się, że cierpi na raka i że ma przed sobą co najwyżej kilka
miesięcy życia. Mimo to niewiarygodna wręcz liczba tych ludzi
wyzdrowiała i do dziś cieszy się pełnią życia. Jednakże FDA, AMA,
Amerykańskie Stowarzyszenie Raka oraz ośrodki badań nad rakiem wciąż
powtarzają z uporem, iż letril to oszustwo. Według tych instytuq'i
ludzie leczący się letrilem, zawdzięczają zdrowie „spontanicznej
remisji" raka... lub wręcz nigdy nań nie chorowali!

Jeżeli ktokolwiek leczony letrilem umrze, rzecznicy ortodoksyjnej
medycyny od razu krzyczą: „Widzicie? Letril nie działa!" A choć
jednocześnie każdego roku setki tysięcy chorych na raka umiera po
operacjach onkologicznych, naświetlaniu i chemioterapii — to nadal
uważa się, że terapie te są „bezpieczne dla zdrowia i skuteczne".

Przeciętny amerykański pacjent wydaje na terapię letrilem od 5000 do
25000 dolarów. To dużo pieniędzy, lecz w porównaniu z kosztami
konwencjonalnego leczenia są to po prostu grosze. Niemniej ortodoksyjni
lekarze nigdy nie przepuszczą okazji, by twierdzić że specjaliści
stosujący terapię letrilem to chciwi szarlatani i oszuści, bogacący się
na ludziach chorych i przerażonych wizją raka.

To wręcz klasyczny sposób — zarzucić oponentowi dokładnie to, co czyni
? samemu. Za normalny uważa się dziś taki oto obrazek: stare małżeństwo
Wdaje oszczędności życia klinice onkologicznej oraz rzeszy lekarzy i
techników medycznych w złudnej nadziei, że ocalą chorego współmałżonka.
Czasami taka para musi sprzedać dom, by pokryć koszty leczenia.
Najbardziej jednak bulwersującym jest fakt, iż w większości przypadków
lekarze z góry Biedzą, że terapia przyniesie jedynie krótkotrwałą
poprawę zdrowia. I bar-lzo rzadko zdarza się, by wspomnieli o tym
zdrowemu współmałżonkowi.

Dlatego gdy zdarzy się państwu usłyszeć z ust rzecznika ortodoksyjny
medycyny zarzuty pod adresem „tych chciwych, obmierzłych terapeutów oj
letrilu", poczekajcie aż skończy i pójdzie na parking, by pojechać do
domu Prawdopodobnie odjedzie swoim nowym jaguarem.

Kontrowersje wokół letrilu narosły już w latach 70., lecz różnica
między tamtym czasem a obecnym polega na jednej rzeczy: dziś media nie
interesują się tym tematem. Brak doniesień o letrilu i wspomnianych
wyżej kontrowersjach sprawia fałszywe wrażenie, iż letril już wcale nie
cieszy się popularnością. Nic bardziej błędnego — liczba pacjentów
lecząca się tym środkiem idzie co roku w tysiące.

Sugerowano nawet, że media zignorowały temat letrilu dlatego, iż po
wielu artykułach i enuncjacjach prasowych w całych Stanach stał się
bardzo popularny. Ludzie postanowili spróbować terapii letrilem — i to
pomimo negatywnych opinii! W końcu skoro lekarze powiedzieli im, że
niedługo umrą, to czym mogli jeszcze zaryzykować? Właśnie dlatego
powstały kliniki leczące letrilem w Meksyku. Kolejnym powodem dla
którego media ignorują letril może być fakt, że w tej sprawie nie mówi
się nic nowego. Ponownie pojawiające się wokół letrilu polemiki są
jedynie powtórzeniem sporów i walki argumentów, które już kiedyś miały
miejsce.

Weźmy przykład z roku 1977: rodzice niemalże uprowadzili własne dziecko
do Meksyku — po to, by władze stanu Massachusetts nie zmusiły go do
chemioterapii. Ich syn, Chad Green, chorował wtedy na białaczkę, zaś
jego rodzice postanowili leczyć go terapią dietetyczną. Ten przypadek
to przykład ceny, jaką Amerykanie płacą za umożliwienie rządowi
decydowania o tym, co jest najlepsze dla nich i ich rodzin. Bowiem
kiedy pewne grupy interesu urosną w siłę na tyle, iż decydują o
przepisach państwowych, to właśnie one, a nikt inny, zmuszają nas do
robienia tego, co im się podoba. Oczywiście „w imię naszego dobra".

Przypadek Chada Greena trafił na pierwsze strony gazet i do
najważniejszych wiadomości w telewizji i radiu. Niestety wielu,
naprawdę wielu innym dzieciom, które spotkał podobny los amerykańskie
media nie poświęciły już tyle uwagi. I tak w 1999 roku Jamesowi i
Donnie Navarro lekarze oznajmił'/ iż ich 4-letni syn Thomas ma
złośliwego guza mózgu. Guza usunięto operacyjnie. Wynik: Thomas stracił
mowę i wzrok, a także nie mógł chodzić. Kiedy lekarze oznajmili państwu
Navarro, że dziecko będzie musiało trafie na chemioterapię i
naświetlania, rodzice postanowili poczytać fachową literaturę medyczną.
Odkryli, iż chemio- i radioterapia najprawdopodobniej jeszcze bardziej
upośledziłaby mózg Thomasa — i raczej nie byłoby mowy o dłuższym
przeżyciu dziecka. Państwo Navarro postanowili wypróbować inne terapie
raka — tak zwaną terapię antyneoplastonami, przeprowadzaną w Instytucie
Badawczym Stanisława R. Burzyńskiego w Houston. Wtedy do sprawy
wtrąciła się FDA: zabroniła dr. Burzyńskiemu leczyć chłopca zanim ten
nie przejdzie chemio- i radioterapii.

Pan Navarro tłumaczy całą tę sytuację:

- FDA nie rozumie, że jeżeli zgodzimy się leczyć Thomasa w tak
niszczycielski sposób, to prawdopodobnie nie będzie sensu leczyć go
później.

Kiedy James Navarro nie zgodził się z zaleceniami lekarzy, zaczął
otrzymywać nieprzyjemne telefony od personelu szpitala. Jeden ze
szpitalnych onkologów groził nawet podaniem pana Navarro do sądu
stanowego. Jednakże ten nie ustępował, więc ów onkolog zwrócił się do
agencji ds. opieki nad dziećmi i oskarżył oboje rodziców o molestowanie
dziecka.

W roku 1980 słynny aktor Steve McQueen również trafił na pierwsze
strony gazet: udał się do Meksyku, gdzie zamierzał leczyć się za pomocą
letrilu oraz innych terapii alternatywnych. Kiedy cztery miesiące
później zmarł - po zabiegu chirurgicznym — prasa amerykańska miała
wtedy używanie, wmawiając Amerykanom, że letril wcale nie pomógł
McQueenowi.

Jakimś dziwnym trafem media zapomniały wyjaśnić, że McQueena wyleczono
z raka letrilem, zaś w jego podbrzuszu pozostał jedynie nieszkodliwy
guz. (Większość guzów składa się z tkanki rakowej i nieszkodliwej.) Po
terapii McQueen tryskał zdrowiem. Postanowił usunąć ów guz w celach
estetycznych, by go nie szpecił. I to właśnie komplikacje pooperacyjne
zabiły McQueena — a nie rak. W największych dziennikach ani słowem nie
wspomniano o wyleczeniu raka. Miliony Amerykanów pod wpływem tych
informacji uznały, że letril to kolejne hochsztaplerstwo. To zjawisko
jest typowym przykładem nastawienia mediów, które stało się immanentną
częścią polityki uprzedzeń wobec letrilu — uprzedzeń, które trwają do
dziś.

Najlepszym przykładem takiego zjawiska są tak zwane „prace naukowe",
które przeprowadzono w największych amerykańskich ośrodkach badań nad
rakiem. Miały one ustalić, czy letril działa, czy też jest wyłącznie
oszu-^twetn. Udział w nich wzięły Mayo Glinie oraz Memoriał
Sloan-Kettering -ancer Center. Dane z owych badań rażą dowodami
manipulacji tak wyraźni i wymownymi, że postanowiłem poświęcić im cały
rozdział tej książki, 'li nie chcecie przeczytać tej książki —
przeczytajcie chociaż ten rozdział, •wnością po jego lekturze pogląd
czytelnika na uczciwość amerykańskich łan medycznych zmieni się
diametralnie. Niemniej prace z Mayo i Sloan-•tering są jedynie
kontynuacją pseudonaukowych badań podejmowanych bronie interesów
zrodzonych jeszcze na początku lat 70. pomimo, iż zdarzyło się wiele od
pierwszego wydania tej książki, histoniej opisana w zasadzie się nie
zmieniła. Kolejne wydania wymagały zaskakująco niewielu poprawek czy
dopisków — a to bardzo zła informacja zwłaszcza jeżeli chodzi o wolność
wyboru terapii raka.

Letril — z tym słowem po raz pierwszy spotkałem się latem 1971 roku
Wtedy to nieżyjący już dr John Richardson i ja spędzaliśmy krótkie
wakacje w stanie Oregon, starając nacieszyć się pięknem tej krainy.
Piszę „starając się", bowiem drogi mej pamięci pan doktor, będąc
wyjątkowo silną osobowością, przywiózł ze sobą sporą aktówkę. I nie
miał w niej wcale drobnego sprzętu wędkarskiego. Zawierała ona
nieskończone ilości listów, dokumentów badawczych i książek, a
wszystkie na jeden temat: „L-mandelonitrylo-betaglukuronizydy w terapii
raka u ludzi".

Z początku tematyka ta była dla mnie równie interesująca, co opisy
badań naprężeń wewnętrznych w konstrukcji mostów kratownicowych.
Oczywiście oba te zagadnienia z pewnością fascynują lekarzy i
inżynierów, których zawody łączy ze sobą zamiłowanie do pełnych
zawiłości szczegółów odnośnych teorii i wzorów. Mnie nieskończenie
bardziej ciekawiły gęste, zielone lasy i bulgoczące strumienie Oregonu
i jestem pewien, że moje zniecierpliwienie stawało się coraz bardziej
widoczne. Mój towarzysz zanudzał mnie jednak z uporem godnym buldoga,
który ucapił siedzenie czyichś spodni. Doktor koniecznie chciał, bym
przeczytał wstępny szkic artykułu, który przygotowywał do publikacji w
czasopismach.

Czytając rękopis po raz pierwszy, zdałem sobie sprawę z pewnej istotnej
rzeczy: pomimo, iż było dość dowodów na to, że terapia witaminami
skutecznie zwalcza raka, to istniały jakieś moce, które usilnie
dokładały starań, by nikt się o tym nie dowiedział. Zareagowałem tak,
jak każdy normalny człowiek — zapytałem doktora sceptycznie:

- Kim są ci oni, John? Na Boga, komu zależy na tym, żeby ukrywać lekarstwo na raka?

Zdawałem sobie sprawę, że ten temat mnie wciągnął. Byłem wtedy jeszcze
pełen wątpliwości, niemniej już kroczyłem ścieżką, która doprowadziła
mnie do odkrycia jednej z najbardziej niezwykłych historii XX wieku.
Dlatego ambitnym celem tej książki jest przedstawienie Warn owej
historii oraz próba znalezienia odpowiedzi na pytanie:

„Kim są ci oni, John?"


PRZEDMOWA



CZĘŚĆ PIERWSZA: NAUKA A TERAPIA RAKA /15

Rozdział 1. Syndrom Watergate /17

Rozdział 2. Ludobójstwo na Manhattanie / 32

Rozdział 3. Jabłuszko codziennie / 47

Rozdział 4. Test rozstrzygający / 55

Rozdział 5. Rak: fala życia / 64

Rozdział 6. Jak to działa / 73

Rozdział 7. Cyjankowy terror /81

Rozdział 8. Letrilowe „oszustwa" / 89

Rozdział 9. „Nieudowodnione" działanie leków / 97

Rozdział 10. Leki na raka o „udowodnionym działaniu" / 115

Rozdział 11. Nowy rodzaj zabójstwa /128

Rozdział 12. Statystyka / 141



CZĘŚĆ DRUGA: POLITYKA A TERAPIA RAKA /149

Rozdział 13. Kartele - ucieczka przed konkurencją /151

Rozdział 14. Monopol absolutny /164

Rozdział 15. Gry wojenne /172

Rozdział 16. Spisek /187

Rozdział 17. Grupa Rockefellera / 200

Rozdział 18. Recepta na dobroczynność / 210

Rozdział 19. Kto płaci...?/221

Rozdział 20. ...i kto wymaga? / 228

Rozdział 21. Płatna protekcja / 234

Rozdział 22. Arsenał przymusu / 248

Rozdział 23. Podwójny standard, podwójna moralność / 256

Rozdział 24. Stawka większa niż życie / 266

Rozdział 25. Motywacja / 276

Rozdział 26. Świat bez raka / 292

Bibliografia / 301 Indeks/304

Ilość stron: 310
Wymiary: 155x230
Oprawa: broszurowa
ISBN: 978-83-85290-17-9
Tłumacz: Jędrzej Ilukowicz
Tytuł oryginału: World Without Cancer - The story of Vitamin B17
img
Zapisz się do newslettera, a otrzymasz informację o nowościach i promocjach